w dzień zaduszny…

Posłuchaj Siostro, mówię do Ciebie. To bardzo ważne, chcę żebyś mnie posłuchała. Ona jest tobą Ty jesteś mną. To, co chcę Ci powiedzieć, jest głęboko zapisane w Twej pamięci. Ale nie wiesz o niej. Zamazane obrazy majaczą tylko wewnątrz duszy zalęknionej. Posłuchaj Siostro. Spłonęłaś na stosie. Niedawno zupełnie niedawno. Dobry stos Siostro, który potrafił usypać dobry fachowiec to taki, który płonął nisko. Na początku skwierczały tylko stopy i nogi do wysokości kolan. Reszta ciała wiła się w bólu, którego nie można przemilczeć. Daleka była droga ognia do głowy. Niektóre z nas miały szczęście, fachowiec mógł mieć dzień słabszy i, albo wiatr wiał mocniej, albo drewno było mokre, wtedy szczęśliwie zabijał je dym znacznie szybciej. Ale Ty Siostro płonęłaś długo. Bardzo długo. Jeszcze włosy nietknięte a stopy już czują do kości. Białe rozżarzone kosteczki marzące, by nigdy się nie narodzić. Poczuj to Siostro. To ty. To stało się. I nie stało się raz…

Znasz Siostro obrazy wojen, znasz obozy zagłady, znasz ból i cierpienie. Widziałaś w telewizji. A stos płonął przez lat czterysta nieprzerwanie równym boskim płomieniem, pożerając dorosłych i dzieci. Dzieci szatana… To dlatego się boisz. Poczuj to Siostro. Ja się boję. Ona się boi. Poczuj to Siostro. One się boją. My się boimy. Oddychaj. Pozwól jej spłonąć. Niech odejdzie w przeszłość, uwolniona.

Uwolnij ją, uwolnij swój strach, Siostro. To Ty to Ja i to Ona. To stało się i nie stało się raz. Wypuśćmy ją. Niechaj odejdzie. Przyjmuję jej strach jak swój, pozwalam mu spłonąć. Wypuśćmy jej lęk, uwolnijmy wnuczki nasze i ich prawnuczki. Wracajmy do siebie Siostro. Do domu. Do mamy. Do Ziemi. To stało się i nie stało się raz. Lecz czas już się podnieść ze zgliszczy. Uwalniam swój lęk. Mam moc, by pozwolić mu spłonąć. Oddycham. Jestem bezpieczna.
 

© DAnka