zioła

Mandragora (Mandragora officinarium L.) istnieje naprawdę i jest byliną o grubym, mięsistym korzeniu i wysokości do 60 cm. Występuje w europejskich krajach śródziemnomorskich łącznie z wyspami. Jest zarazem rośliną leczniczą i silnie trującą (jak zresztą większość toksycznych roślin. Znana była Egipcjanom (papirus Ebersa) i Żydom (wg Starego Testamentu Jakub i jego żony stosowali ją jako afrodyzjak); wspominają o niej najwięksi botanicy starożytnego i nowożytnego świata. Flavius Josephus w "De bello Judaico" (VII) opisuje cudowny korzeń, rosnący w dolinie koło miasta Macherontu.

Ma on ognistą barwę, a wieczorem promieniuje światłem. Wykopać go bardzo trudno, gdyż broni się przed tym. Należy polać go moczem kobiety lub krwią miesięczną, a następnie okopać tak, by tylko mała część pozostała pod ziemią. Wtedy do korzenia przywiązuje się za ogon psa, który wyrywając korzeń zdycha obsypywany przez rośliną głośnymi przekleństwami. O krzyku mandragory, podobno nie do zniesienia przez człowieka, pisze nawet Szekspir w swoich tragediach "Henryk VI" i "Romeo i Julia". Pliniusz radził, by z wykopywaniem mandragory zaczekać do "przyjaznego wiatru" i wokół rośliny zakreślić mieczem trzy koła.

Kult mandragory rozwinął się w średniowieczu na Bliskim Wschodzie i przez Grecję dotarł do Rumunii, Ukrainy, Małopolski, Śląska i Prus Książęcych, a przez Włochy do Niemiec. Dopatrując się w korzeniach mandragory kształtów antropomorficznych, wycinano z niej figurki tzw. humunculusów (zwanych w Niemczech Alraune), mające przynosić szczęście, odpowiadać na pytania, wróżyć przyszłość, mnożyć pieniądze, leczyć wszelkie choroby. Były droższe niż złoto i jako takie szanowano je, przechowywano owinięte w jedwab w szkatułkach z drewna różanego lub sandałowego i co jakiś czas kąpano w winie.

W związku z popytem na mandragorę często zdarzały się fałszerstwa (humunculusy wycinano także z kłączy kosaćca, czosnku sieciowatego czy korzeni przestępu). Preparowanie prawdziwych korzeni przetrwało jeszcze w okolicach Antiochii. Na południu i południowym wschodzie nadal uważa się mandragorę za skuteczny afrodyzjak ("jabłko miłosne").