No dobra. Zostałaś weganką. I co teraz??

Nie panikuj. Usiądź spokojnie, zaparz sobie białej herbatki z jaśminem… ok, ok, nie musi być biała z jaśminem, zrób sobie zwykłą, czarną, taką jak ZAWSZE SOBIE DO TEJ PORY ROBIŁAŚ i oddychaj. To nie jest koniec świata. Nie trafiłaś do sekty, nie oszalałaś, nie postanowiłaś zagłodzić się na śmierć. Nie spalą Cie na stosie (przynajmniej nie w tej epoce i nie w tej szerokości geograficznej), rodzina Cię nie wyklnie, nie stracisz pracy, nie zanikną Ci mięśnie z powodu niedoborów białka, nawiedzeni jogini z bębniarzami w dredach nie będą nawiedzać Cię w domu (choć w sumie, nie chciałabyś?). Pozornie nic się nie zmieni. Ale tak naprawdę zmieni się na świecie bardzo dużo. Od twojej jednej decyzji, twojej zmiany światopoglądu, od momentu kiedy zrobisz ten jeden malutki, ale stanowczy krok, zmieni się cały świat. Ziemia będzie bogatsza o 100 tyś litrów wody za każdy kg wołowiny, którego nie kupisz, będzie mniej zanieczyszczona o 160 gramów CO2 za każdy litr mleka, którego nie wypijesz.

Widzisz więc, że to nie prawda, że nic nie zmieniasz. Nie daj sobie wmówić, że to nie ma znaczenia, bo przecież jeśli ty nie kupisz to kupią inni. Nie kupią. Kupią swój kawałek wołowiny. A ten przeznaczony dla Ciebie, który "zejdzie" z półki później niż zakładano, będzie informacją dla producenta, że produkuje za dużo wołowiny, więc na przyszły rok, o kilka żyć w rzeźni mniej… Nie pozwól sobie wmówić, że Twój wybór nic nie zmienia. Właśnie zmieniłaś świat na lepsze. W tym momencie, teraz. Gratuluję.
 

A teraz: co robić po kolei?


back witch 5