Narodziny światła

Przesilenie zimowe było ważnym dniem dla pogan, druidów i innych wyznawców Słońca. 21/22 grudnia słońce góruje nad zwrotnikiem Koziorożca, będąc w zenicie nad najbardziej wysuniętym na południe miejscem ziemi. To moment tzw. przesilenia zimowego i początku zimy. Przesilenie zimowe to także czas najkrótszego dnia i najdłuższej nocy na półkuli północnej. Nie tylko dzisiejsi miłośnicy astronomii obserwują Słońce. Jego pozorne ruchy na tle nieba na przestrzeni tysiącleci stały się podstawą wielu religii.

Ludzie zawsze obserwowali niebo, bo byli zależni od przyrody w dużo większym stopniu niż obecnie. I we wszystkich kulturach, pod każdą szerokością geograficzną, Słońce i światło utożsamiano z życiem, noc i ciemność ze śmiercią. Słońce w postaci boga Re czczono w Egipcie. W starożytnej Persji istniał solarny kult Mitry, kult Słońca był rozwinięty w Meksyku i Peru. Grecy czcili Heliosa, hindusi Surię, a w mitologii skandynawskiej Słońce było wszechwidzącym okiem boga Odyna. Rzymianie u schyłku cesarstwa wyznawali Sol Invictus – Słońce Niezwyciężone, które uosabiało wszystkie inne bóstwa. Na jego cześć cesarz Konstantyn Wielki w czwartym wieku wprowadził niedzielę jako dzień Słońca. Wyznawcy każdej z tych religii nie mogli nie zauważyć zimowego przesilenia. Im dalej na północ, tym bardziej świętowano przesilenie zimowe i rytuałów było więcej. W krajach Skandynawii do tej pory obchodzony jest dzień świętej Łucji, która przywraca światło.

Na naszych terenach obchodzono Święto Godowe, przypadające na okres zimowego przesilenia, w pewnych regionach znane było również pod nazwą Zimowego Staniasłońca i trwać mogło nawet kilka dni. Przez słowiańskich rodzimowierców uznawane było za początek nie tylko nowego roku słonecznego ale też liturgicznego.
Zwycięstwo światła nad ciemnością symbolizuje moment, w którym zaczyna przybywać najkrótszego (jak dotąd) dnia w roku, a najdłuższej nocy ubywać. Przynosząc ludziom nadzieję, napawając radością i optymizmem, Swaróg – Słońce znów zaczyna odzyskiwać panowanie nad światem. Stary cykl się zamyka – odchodzi stary rok, a nowy się rozpoczyna. Przesilenie zimowe poświęcone było u Słowian także duszom zmarłych przodków. By dusze zmarłych mogły się ogrzać, palono na cmentarzach ogniska i organizowano rytualne uczty (z którymi w późniejszym okresie przeniesiono się do domostw). Był to też szczególny czas na odprawianie wróżb mogących przewidzieć przebieg przyszłego roku, np. pogodę i przyszłoroczne zbiory.

W pewnych regionach (głównie na Śląsku) w okresie tym praktykowano zwyczaj stawiania w kącie izby snopa żyta zwanego Diduchem. Był on zazwyczaj dekorowany suszonymi owocami (najczęściej jabłkami) oraz orzechami, zaś po święcie pieczołowicie przechowywany aż do wiosny. To właśnie od nasion pochodzących z kłosów tegoż snopa należało bowiem rozpocząć przyszłoroczny siew. Na przełomie XVIII i XIX wieku tradycję dekorowania snopa żyta niemal całkowicie zastąpił przybyły z Niemiec zwyczaj dekorowania choinki.

Innym zwyczajem była kultywowana szczególnie w południowej Polsce (na Podhalu, Pogórzu, Ziemi Sądeckiej i Krakowskiej oraz ponownie na Śląsku) tzw. podłaźniczka – udekorowana gałąź jodły, świerku lub sosny wieszana pod sufitem, nad drzwiami lub nad oknem. Powszechne było też ścielenie słomy lub siana pod nakryciem stołu. Wszystko to czyniono dla zapewnienia przyszłorocznego urodzaju. Wiele z tych pierwotnych słowiańskich zabiegów magicznych nadal powszechnie praktykowana jest w większości polskich domów.

To, że chrześcijańskie Boże Narodzenie umieszczono w okresie zimowego przesilenia, by przeciwstawić je słonecznym kultom pogańskim, jest według historyków religii wysoce prawdopodobne. rzymianie obchodzili bowiem święto Sol Invictus właśnie 25 grudnia.
Pierwsi chrześcijanie nazywali Chrystusa Słońcem Świata. Także dziś te porównania są aktualne. Tabernakulum w kościele katolickim ma kształt Słońca z rozchodzącymi się naokoło promieniami. Kształty świątecznych pierniczków i ciasteczek nawiązują do kształtów, znanych z obserwacji nieba. Okrągłe pierniczki mają kształt solarny, a wśród popularnych kształtów są też półksiężyce, gwiazdki i gwiazdy betlejemskie.

Do niedawna w niektórych regionach kraju po pasterce chłopi szli polami z płonącymi pochodniami. To zwyczaj, będący połączeniem świata pogańskiego i chrześcijańskiego. Podobnie jak w przypadku skandynawskich obchodów dnia świętej Łucji, także tu ogień miał symbolizować powrót światła i życia. Władysław Kopaliński w swoim "Słowniku symboli" podkreśla też, że wiosenne święto Zmartwychwstania Pańskiego obchodzone jest nie w poświęcony Bogu Jahwe szabat, ale w niedzielę, która poświęcona była Słońcu. "We wczesnym chrześcijaństwie modlący się w domu i w kościele zwracali się na wschód, podobnie jak wyznawcy kultów słonecznych" – pisze Kopaliński. Stąd wziął się też zwyczaj orientowania pierwszych kościołów w kierunku wschodzącego słońca.

Dlatego gdy 24 grudnia będziemy wpatrywać się w niebo, szukając "pierwszej gwiazdki", pamiętajmy o naszych przodkach, którzy przed wiekami wpatrywali się w zimowe niebo, czekając na powrót Słońca.
 


więcej: tu i tu


back witch 5