idea

Czarownica traktowana jako figura archetypiczna jest niesłychanie istotnym aspektem osobowości kobiety. To psychiczna przestrzeń, która w kulturze chrześcijańskiej i postchrześcijańskiej jest sparaliżowana. Dualizm czarne-białe, dzień-noc, dobre-złe i konieczność określenia się po którejś stronie, to ograniczenia, które odcinają kobietę od jej istoty, zmuszając do życia w cieniu mężczyzny i permanentnych, żałosnych prób stawania się mu podobną… Jestem głęboko przekonana, że należy odczarować postać czarownicy. Że recepcja postaci czarownicy w kulturze jako synonimu zła i anarchii wciąż stwarza wielki obszar do nadużyć…

Dlaczego? Żeby odpowiedzieć na to pytanie najpierw zastanówmy się z czym nam się czarownice kojarzą. Z siłą? Z urodą? Z brzydotą? Z seksem? Z aseksualnością? Z miesiączką? Z magią? Z naturą? Z księżycem? Z kotem? Z nocą? Ze strachem? Z odwagą? Z ziołami? Z urokami? Z wolnością? Z niezależnością? Z wyraziście wypowiadanym JA…

A teraz zastanówmy się, kiedy w naszej nowożytnej historii i jaka kobieta mogła o sobie bez skrępowania powiedzieć, że jej osobowość wiąże się z wymienionymi przymiotami…

A dziś? Czy kiedy mówisz głośno o sobie, o tym, czego naprawdę pragniesz lub o tym, jak się naprawdę czujesz, nie spotykasz się z sympatycznym protekcjonalnym uśmieszkiem otoczenia?… A kiedy MIMO WSZYSTKO robisz, co chcesz, otwarcie żądając respektowania swych praw, czy nie słyszysz szeptanego gdzieś za plecami „zołza!”?

Świat się mocno zmienia i dziś nie wydaje się niczym dziwnym dostęp kobiet do edukacji, zarządzanie swoimi finansami czy prawa wyborcze… wystarczy jednak ruszyć się maleńki krok wstecz i robią nam się wielkie oczy, bo to, co dziś oczywiste, długo było bezczelnym bluźnierstwem wobec Boga i systemu… A przecież wciąż nie w każdej części świata nasze dzisiejsze normy obowiązują…

Na tej stronie będziemy poruszać temat obecności postaci czarownicy w sztuce, filmie, literaturze, współczesnego czarostwa, pogaństwa i kobiecości w ogóle. Ale też historii, czyli kilku wieków procesów o czary, sytuacji kobiet w przeszłości, stosunku społeczeństwa jako struktury politycznej do natury, krzywdzących stereotypów doprowadzonych do absurdu, wypaczeń, wynaturzeń i bajek o szatanie… Porozmawiajmy o oskarżanych, mordowanych i torturowanych na oczach swoich dzieci i razem z dziećmi… Dlatego, że były akuszerkami, zielarkami, lekarkami. Dlatego, że były mądre. Dlatego, że miały wiedzę. Czasem dlatego, że były zbyt bogate, bez męża. Czasem dlatego, że były zbyt biedne… A czasem dlatego, że były ładne. A czasem dlatego, że były brzydkie… Zawsze dlatego, że były inne. Inne niż?

Potraktujmy ten temat w wymiarze duchowym a nie politycznym… Czarownicom należy się pogrzeb… rytuał dziadów (lub bab raczej)… Zejdźmy w głąb, w naszą pamięć komórkową. Żyjemy naszymi wygodnymi życiami jako prapraprawnuczki naszych przodkiń – czarownic, wszystkie nosimy je w sobie…

Uwolnijmy je, Siostro!

© DAnka