Znasz ją.

Przywołuje cię zakrzywionym paluchem. W drugiej ręce trzy­ma zatrute jabłko. Z samego dna nocnych koszmarów, ze starej, zamieszkanej szafy, gdzie wzdychają kulki na mole i tańczy kurz, zza tej ściany, przez którą przed chwilą przeszła (tej naprzeciwko twoje­go dziecięcego łóżeczka), ze swego domku z piernika, zbudowanego zaklęciami, ostrzega cię przed tym baśniowym światem, który spla­ta się z naszym w tajemnych, nieoczekiwanych miejscach.

Możesz niechcący jej ulec.

Ona jest czarownicą.

Znasz ją, a jednak jej nie znasz. Była z tobą od zawsze, a jednak ci się wymyka. Jest twoją matką, siostrą, twoim najskrytszym ja. Kochasz ją i boisz się jej. Nienawidzisz jej, a jednak cię pociąga. Cóż mogę ci o niej powiedzieć?

Jest o wiele piękniejsza (i brzydsza), niż sobie wyobrażasz. Jest chimerą, a jednak jest rzeczywista. Kocha cię, a jednak jej miłość zwiędła w  zaklęciach. Nienawidzi cię, ale cię nie skrzywdzi – dopóki może cię trzymać w niewoli.

Ma władzę nad miłością, śmiercią, płodnością i pogodą – ale nie podzieli się z tobą swoją mocą za stawkę mniejszą niż twoje życie.

To czarownica.

Żałujesz, że nią nie jesteś. Z wyjątkiem chwil, gdy zapalają się stosy.

szeptucha425